Aleksander Rechter

Alexander Rechter jest polsko-izraelskim biznesmenem, działającym głównie na rynku nieruchomości w obu krajach. Pochodzi z Polski. W wieku 5 lat wyemigrował z rodzicami do Izraela. Uczył się w izraelskim kibucu, w prywatnej szkole w Anglii z internatem dla żydowskich chłopców Carmel College, a potem ukończył psychologię na Uniwersytecie Yale. W Izraelu studiował prawo na Uniwersytecie w Tel Awiwie i przez kilka lat pracował w zawodzie adwokata. Służył również w biurze prasowym armii izraelskiej. Służbę wojskową ukończył z honorami w stopniu podpułkownika.

Alexander Rechter jest autorem dwóch książek dotyczących prawnych aspektów handlu diamentami. Porzucił jednak karierę prawniczą i całkowicie zajął się biznesem. Był jednym z założycieli Kardan N.V., holenderskiej spółki notowanej na giełdach w Amsterdamie i Tel Awiwie, oraz prezesem i głównym udziałowcem Biogas Nord AG, niemieckiej firmy zajmującej się energią odnawialną, notowanej na giełdzie we Frankfurcie. Interesuje się również produkcją filmową – jest producentem trzech pełnometrażowych filmów fabularnych w języku hebrajskim. Ma pięcioro dzieci. Z dwójką najmłodszych z nich i polską żoną dzieli czas pomiędzy domy w i Warszawie, i Tel Awiwie.

Urodziłem się w Warszawie w rok po zakończeniu drugiej wojny światowej. Nazywałem się Aleksander Dionikiewicz, a w skrócie Aluś. Byłem chłopcem jak wszyscy inni. Bawiłem się z innymi dziećmi na placu zabaw, a w święta Bożego Narodzenia czekałem na prezenty pod choinką. Pewnego dnia, kiedy miałem cztery lata, poszedłem z moją nianią Irenką do Parku Mokotowskiego, i tam podeszło do mnie kilka osób, które chciały mnie sfotografować. W tydzień później ukazało się na okładce tygodnika “Moda i Życie” moje zdjęcie pod tytułem: “W imię pokoju dla naszych dzieci nie dopuśćmy do nowej wojny!”
Około pół roku później rodzice spakowali wszystkie nasze rzeczy w mieszkaniu na ulicy Polnej, i zabrali mnie w długą podróż pociągiem i statkiem. Przybyłem do kraju, w którym ludzie mówili niezrozumiałym dla mnie językiem. Rodzice powiedzieli mi, że moje prawdziwe nazwisko brzmi Rechter, że miałem starszego brata, który został zamordowany, oraz że przejdę operację skrócenia siusiaczka. Zrozumiałem, że już nigdy nie będę taki, jak wszyscy inni.
Od tamtej pory upłynęło dużo czasu. W tym okresie przebywałem w Izraelu, w Anglii, w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech. Przez ostatnich 17 lat znowu mieszkam w Polsce. Mam cudowną polską żonę i pięcioro dzieci, z których czworo ma paszporty zarówno izraelskie, jak i polskie, a jedna córeczka tylko polski paszport. Dziwne, dokąd rzuca nas los.

Jakkolwiek studiowałem na Uniwersytecie Yale w USA i byłem podpułkownikiem w Armii Izraelskiej, to w głębi duszy czuję się Europejczykiem. Znam język polski, angielski, hebrajski i niemiecki, i uwielbiam chłodnik litewski, humus, pierogi i tehinę. Czy mogę się nazwać Polakiem? Większość Polaków, których znam, nie uważają tak. Dla nich albo się jest Polakiem, albo się jest Żydem. Człowiek może być dziesiątym pokoleniem w Polsce, władać językiem polskim niczym Adam Mickiewicz, być wzorowym obywatelem, ale dalej będzie on Żydem, a nie Polakiem.
Naród polski i naród żydowski związane są węzłami historycznymi, wpływając na siebie wzajemnie. Oba narody sięgają korzeniami głęboko w przeszłość, obydwa tęskniły do niepodległości przez długie lata i dążyły do odzyskania utraconej wolności. Oba moje kraje biadają nad jej utratą: polski hymn zaczyna się słowami: “Jeszcze Polska nie zginęła”, a hymn Izraela: “Jeszcze nie zginęła nasza nadzieja”. Oba kraje podkreślają konserwatyzm i wiarę religijną, cechy które nieszczególnie cenię. W Izraelu jest bardzo dużo osób mających korzenie polskie. W roku 1949 Polska była pierwszym krajem na świecie, w którym otworzono ambasadę Izraela po powstaniu młodego państwa.
Przeszłość jest czasem bolesna, ale to już przeszłość. Młode pokolenia w Izraelu i w Polsce żyją w świecie globalizacji, w którym państwa i religie są symbolami zewnętrznymi, bez szczególnego znaczenia. W moim przekonaniu wszyscy ludzie są podobni pod kątem ich wewnętrznej istoty. W samolotach między Warszawą a Tel Avivem często widzę młode rodziny, których dzieci rozmawiają zarówno po polsku jak i po hebrajsku.

Los związał moje życie z Polską i Izraelem, chylę więc głowę w pokorze.

Filmy